Fotografię uwielbiam z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że daje mi możliwość robienia najróżniejszych rzeczy w dziwnych miejscach… Zawsze dzieje się coś nowego i nieprzewidzianego, a dwa dni pracy nie są do siebie podobne. Czasem bywa baaaardzo magicznie na dodatek. Tak było też jednego listopadowego dni, kiedy miałam ogromną przyjemność znaleźć się bladziutkim świtem na zagubionej i zapomnianej o tej porze roku plaży. Piasek pokrywał szron, ale nikomu to nie przeszkadzało – Paweł Staliński szykował się do treningu, po prostu. Okazało się, że oprócz tańca, świetnie radzi sobie także ze sztuką walki – Aikido.

Ogromne podziękowania dla całej ekipy, która wybrała się tam z nami, żeby wspólnie marznąć i zrobić coś fajnego :)

Leave a Reply