czasem, szczególnie jesienią, kiedy spadają liście i odlatują bociany – wracają wspomnienia.
a co lepiej opowie całą historię niż zdjęcie?
+48 602 114 569
info@kajawolnicka.com
czasem, szczególnie jesienią, kiedy spadają liście i odlatują bociany – wracają wspomnienia.
a co lepiej opowie całą historię niż zdjęcie?
Sezon powoli zbliża się już do końca – tym więcej czasu, aby pokazać, jakie są jego efekty. Choć kolejka do obróbki wciąż długa, to już stosik nie rośnie w tak zastraszającym tempie
. Dziś krótka zapowiedź ślubu wyjątkowego – warszawskiego, choć międzynarodowego. Dzięki Kasi i Martinowi miałam unikalną okazję uczestniczyć we mszy św. w języku słowacko-węgierskim (taaak, też nie wiedziałam, że taki istnieje! jednak jeden z księży udzielających ślubu właśnie takim językiem włada
). Jako, że Martin jest Słowakiem, który od kilku lat mieszka w Polsce – udało mu się znaleźć księdza, który po słowacku mówi. A że ten z pochodzenia jest Węgrem, to mieszanka była naprawdę międzynarodowa. Było pięknie i słonecznie, wrzesień w tym roku był niezwykle łaskawy. Dziś 10 klatek, po więcej zapraszam, jak tylko materiał powędruje w ręce Pary Młodej:
Na dobry początek nowego tygodnia – kilka zdjęć z pleneru Ani i Łukasza:
Ps. Ostatnie dwa z tej serii uwielbiam bezwzględnie!
Materiał ostatnio powędrował w ręce Młodej Pary – czas by pokazać go na blogu
. Co tu dużo mówić: było pięknie! Urzekła mnie suknia Gosi, uwagę od niej odciągał tylko Jej uśmiech. Ale jeeeej – co to był za uśmiech… Ich ślub to kameralna uroczystość dla najbliższej rodziny, jednak dopracowana w każdym, najmniejszym nawet szczególe. Z resztą, co ja tu będę opowiadać – zobaczcie sami!
Pamiętacie? Kiedyś było lato… Jeden z takich gorących letnich dni spędziłam w towarzystwie Gabrysi i Michała. Ona od pierwszej chwili urzekła mnie uśmiechem, który nigdy nie schodził z jej twarzy i entuzjazmem, którym można by było obdzielić kilka osób. On ujął mnie spokojem i opanowaniem oraz pełną akceptacją Gabrysiowych planów i planików. Spędziliśmy razem sporo czasu, który minął nie wiem, kiedy… Co tu dużo pisać – dobrze mi z nimi było i już. I wspaniale się pracowało. Efekt naszej wspólnej fotograficznej przygody – poniżej:
To z całą pewnością była najbardziej upalna sierpniowa sobota tego roku, kiedy Pamela i Mateusz brali ślub. Mimo skwaru dopisały humory, a atmosfera zarówno podczas przygotowań, w trakcie ślubu, jak i podczas wesela była fantastyczna. Naprawdę ciepła
Reportaż jest już gotowy i wkrótce trafi w Ich ręce (wtedy też znacznie więcej zdjęć z tego dnia znajdzie się tutaj). Tymczasem – krótka zapowiedź:
Ostatnio fotograficznie dzieje się dużo, właściwie bardzo dużo – i nie mam tu na myśli jedynie szczytu sezonu. Powoli będzie czas na to, aby wszystko tu pokazać. Dziś krótka zapowiedź, więcej pewnie dopiero jesienną porą. Warszawa, lipiec, przerwa w sesji, modelki: Mango.
Zanim pełny reportaż – na dobry koniec weekendu kilka zdjęć z pleneru Ani i Łukasza:
Była zapowiedź, był pełen materiał z Ich ślubu. Dziś zapraszam na ostatnią część – zdjęcia plenerowe.
Oni teraz pewnie wygrzewają się na słonecznej plaży podczas swojego miodowego miesiąca – nam zostały zdjęcia
Ps. Dzięki za dużo śmiechu, fajną atmosferę i PYYYYSZNĄ kolację w Mc późną nocą!
Krótka zapowiedź ze ślubu i wesela ślicznej Ani i wojaka Łukasza – z elementami wojskowego ceremoniału: